Klisza jest czymś cudownym. Nie zawsze masz czas żeby ją wywołać. Nie zawsze masz chemię, nie zawsze masz hajs jeśli korzystasz z usług labu bądź pstrykasz kolor (bo nikłe prawdopodobieństwo że sam kolor sobie wołasz w chacie, ale jak Ci się chce to szacuneczek). I dlatego często zdarzają się takie okazy które zanim je wywołasz i pooglądasz leżakują w szafie przez kilka miesięcy. To właśnie mam idealny przykład. Ta klisza pamięta pracę w pstryku, mój alkoholizm, Asię i czasy kiedy byłem ładnie ogolony. Dziś się ogolę :) A teraz zerknijcie na dwa ładne obrazki i posłuchajcie sobie Imposible bo naprawdę mega zajawkowy numerek, podsłuchany u lubej…



o cie stary!
Ale masz kaloryfer!