Mega hity z mojej playlisty!
Mam tego bloga już ponad półtora roku a jeszcze nigdy nie wrzucałem żadnej kompresji moich mega hitów. Więc co jakiś czas będę wrzucał numery którymi się jaram tak że ho ho. Mam nadzieję że posłuchacie jakiś numer którym się mega zajaracie. Ale apeluję ziomki, abyście na swoich blogach też wrzucali takie mixtape’y. Życzę rozkoszy ucha, a przy tym możecie kapeczkę się dowiedzieć o numerze.
Dimitri from Paris – Silver, Platinym and Gold (I got a thing)
Numer pochodzi z zajebistej kompilacji “Disco Forever” wydanej w listopadzie 2000r., którą wydał nie kto inny jak Pan Dimitri, znany bardziej jako Dimitri from Paris (mimo że pochodzi z Grecji). Numer ma ogromną moc. Jaram się takimi chórkami w refrenie max.
AZ – The Format
Utwór poleciał u Agi w samochodzie i od razu mega podjarka. AZ, czyli tak naprawdę Anthony Cruz, znany tak naprawdę głównie dlatego że mój ukochany raper Nas, zawsze ubezpieczał sie w support na koncertach w postaci właśnie Anthonego. Pierwszy raz słyszeliście go włąsnie na płycie Nasa, a dokładniej Illmatic. Póżniej ziomek sobei zrobił karierę solo, idzie mu całkiem nieźle. A oto numer zjego płytki wydanej w 2006r. pt “The Format”. Numer na zajawie i konkretny gangsterski instrumentalek.
Baby Huey – California Dreamin
No ten numer to przerobiło już trylion wykonawców. Oczywiście oryginał jest tylko jeden, a wykonują go The Mamas & The Papas, i jest wspaniały. Jak ktsoś nei kojarzy to zapraszam na youtube bo to materiał obowiązkowy. Mi natomiast jakiś czas temu, przypadkiem przesłuchując stary jak świat album Baby Huey’a, mega przypadła do gustu ta wersja.
Bamboos – Like Tears in Rain
Fajny, szybki, funkowy numerek z najnowszej płytki The Bamboos noszącej tytuł “4″.
Chicago – Make me Smile
Staroci kawałek, bo niedługo stukną mu cztery dekady, ale jakże cudowny. Nie jaram się jakoś super Chicago, w ogóle taki roczek to nie mój typ, ale ten numer… mega ogień! Pozytywny przekaz. Idealne tempo. Ajjj!
Chicago – Street Player
Wiem że to absurdalne, bo wcześniej pisałem że nie jaram się Chicago, ale weź tu się nie jaraj tym numerem. Street Player! Zdecydowanie, gdybym miał w domu jakiś gramofonik, miałbym go na vinylu.
Crazy Elephant – Pam
Jedyne co wiem o tym numerze i o samym wykonawcy to to że postawło najwięcej na świecie remixów tego numeru. Kiedy w google wpisze się cokolwiek wziązane z tym numerem, wyskakują tylko liczne strony na których DJ’e chwalą się zloopwaniem tego numeru. Nak naprawdę żadne z tych brekowych mixów nie dorównał jeszzce oryginałowi. Mega podjara na Pam. Polecam!
Curtic Mayfield – Move On Up
A to bez wątpienia jeden z dwóch numerów mojego życia. Najpozytywniejszy numer na świecie. Wydźwięk tego numeru zawsze skutecznie wyganiał z mojej głowy smutki i zamieniał każde złe chwile w najcudowniejsze w świecie. Słuchając tego numeru, mam wrażenie że śpiewa go jakiś młody ziomek, bez porblemów, o najpozytywniejszym podejściu do życia jakiego świat widział. Kiedy zagłębiłem się w biografię Curtisa okazało się że było całkiem inaczej. I młody to on też już nie jest. A tak dokładnie to od 10 lat leży koleżka w piachu. Cudowny typek. Na świecie jest całkiem spore grono maniaków Curtisa którzy co jakiś czas w różnych miastach świata organizują festiwale jemu poświęcone, na których śpiewają jego piosenki. Move on up zawsze śpiewa jakiś kozak, i zawsze na końcu. Poniżej oryginalna, 8 minutowa wersja numeru, a nie żadna frajerska przycięta, którą niestety większosć uważa za oryginał i klasyk (bo jest na youtube). Miłego słuchania :-)
Dusty Springfield – Son of A Preacher Man
Wstyd się przyznać ale dopiero w tym roku pierwszy raz w życiu obejrzałem kultowy film Pulp Fiction. Co najlepsze pożyczyłem go od dziewczynki z 6 klasy podstawówki (córki mojego szefa Zuzi, którą większość z Was zna, bo często towarzyszy mi na zawodach). No więc skąd znam numer, już wiecie. Reszty jej numerów nie czaje i nie mam póki co pociągu aby poznawać.
Ed Kuepper – Sleepyhead
Numer mnie zaczarował, od czasu kiedy go usłyszałem w jakimś tam skate’owym filmie (nawet nie pamiętam jakim). Uwielbiam wsiąść sobie na fixa, puscić tego mocarza i polecieć. Niesamowite pokłady energii w nim. Posłuchaj sam.
Electric Wire Hustle – They don’t Want
Ziomek na Facebooka wrzucił. Bardzo odbiega od tego czego słucham na co dzień, ale jest mega pociągający i przyjemny dla ucha.
Hocus Pocus – A Mi Chemin
Francuska banda, ni to rapik, ni elektro, troche jazzu, funku też słychać nieco. Nie wiadomo co oni grają ale Ci francuzi naprawdę fajnie grają. Bardzo pozytywne utwory. Numer pochodzi z płyty wydanej jakieś dwa miesiące temu. Ma mega miłe brzmienie. Fajny tak na weekendowy chillout.
Jammie Lidell – Gipsy Blood
kolejna świeżynka. Jammie Lidell, którego ubustwiam, wielbie i jaram się nim co nie miara. W tym roku wydał kolejny, już trzeci album. Na tle wcześniejszych wypada tak kiepsko że stracił ziomek gigantycznie w moich oczach, ale nagrał coś co mi podpasowało. I oto ten numer właśnie. Gipsy Blood trzyma klimat poprzedniej płyty w której jestem mocno zakochany. Reszta chujówka jak dla mnie…
Julia Marcell – Night of Living Dead
Julia jest moim chyba największym odkryciem ostatnich czasów. Jak usłyszałem to oszalałem na punkcie dosłownie calutkiej płyty wydanej jakiś czas temu pt “It Might Like You”. Numer poniżej nie zdecydowanie mój ulubiony bo na płycie mam aż 11 ulubionych numerów, ale zdecydowanie taki który jak usłyszysz możesz sam się mocno zajarać i polecieć co Emika po płytę, albo na rapidshare.com (bo słyszałem że tam przecena tego albumu, i paru innych).
Majors – Troubled Young Man Soul Child
Reprezentanci Danii. Chłopcy w moim wieku, a tworza naprawdę fajne numery. Czuć u nich mocne wpływy oldschoolowego brzmienia, czym ja się u nich jaram najbardziej. Według mnie najfajniejszy numer z ich płyty wydanej dwa lata temy naszącej tytuł “Majors”.
Patti Drew – Fever
Panienka z kościelnego chórku. Wciąż przeprowadzająca się rodzina, nie pozwoliła jej osiedlić się w jednym mieście w którym mogła pokazać się większej scenie niż kościelnym moherom. Dopiero kiedy Patti usamodzielniła się na tyle by zamieszkać sama, zrobiła nie byle jaką karierę, bo jej piosenki były w pierwszej dziesiątce najlepszych soulowych numerów w USA, i co najlepsze utrzymywały się na taj liście przez długie lata. Poniżej numer który wcale nie odniósł jakiegoś ogromnego sukcesu, ale ja się nim jaram z racji mocno breakbeatowego brzmienia.
Paul Kalkbrenner – Aaron
Numer pochodzi z soundtracku do rewelacyjnego filmu Berlin Calling. Ja natomiast nie kojarze go z tym filmem a z jednym z moich ulubionych filmików fixowych, z videorelacji z rajdu w Marsylii 2 lata temu. Przyjemny numer, jego trans uspokaja, ale jest też przyjemnie pikantny. Zajawkowy numer.
Vicky Sue Anderson – Turn The Beat Around
Nienawidzę podróży pociągiem ze Szczecina do Warszawy i na odwrót. Za każdym razem kiedy szykuje się takowa, ściągam z internetu masę funku z pewnego ukraińskiego forum na którym się zaopatruję w nuty od jakiegoś czasu, a w drodze przesłuchuję skrupulatnie każdy numer licząc na to że natrafię na ten jeden jedyny. No tak też się stało tutaj. Usłyszałem, zwariowałem. Ta laseczka w USA znana jest bardziej ze srebrnego ekranu niż ze sceny wokalnej, ale jak słychać radziła sobie nie najgorzej. Polecam.

