To co zazwyczaj dzieje się na początku kliszy jest magią. Pierwsze parę klatek które bezmyślnie przewijamy aby dojść już do nienaświetlonego negatywu. Strzelamy bezmyślne strzały z myślą że one i tak wcale nie wyjdą. Zobaczcie na to niżej (z zajawki do nowego skryptu, wrzuciłem fajnej jakości, więc jeśli masz ochotę zobaczyć w przyzwoitej jakości, po prostu kliknij na zdjęcie). Wernisaż mój i Chomika jeszcze, stare czasy. Chyba założę bloga poświęconego pierwszej i ostatniej fotce z negatywu. Zajawa? Chyba tak zrobię…




  1. julieu

    bardzo, bardzo paweł!





  2. Grzybecki

    Dziękuję Julio. Ale masz piękną miniaturkę. Się jaram !